Świadectwo Tomka

Dzielę się z Wami moim świadectwem z uczestnictwa rekolekcjach „Na początku” i 20-tygodniowym Strumieni Życia.

Zgłosiłem się do nich, gdyż zaciekawiła Mnie tematyka poruszanych w Nim zagadnień. W Moje wcześniejsze życie wkradła się rutyna, jednocześnie czułem się bezwartościowy, odtrącony. Miałem skłonności do ranienia bliźnich, kompletnie nie zdając sobie z tego sprawy, nie widziałem w sobie tej złej cechy. Na pewno przyczyniło się także i do tego oddalenie się od Boga. Zbyt trudne doświadczenia z przeszłości wywołały we Mnie poczucie lęku, autoagresji, projekcji oraz agresji słownej wobec bliźnich. Było to zbyt trudne i bolesne dla Mnie. Byłem zamknięty w sobie i na Innych. Wstydziłem się tego przed samym sobą, przed innymi, a co dopiero przed Jezusem.

Nie chciałem tego dotykać i o tym mówić. Uczestnictwo w początkach rekolekcji też było trudne, zastanawiałem się co Ja tu robię, były chęci uciekania, myśli typu: „Jak Ja mogę otworzyć się przed ludźmi, których kompletnie nie znam, i jeszcze mówić o swoich głębokich ranach?”. Toczyłem wewnętrzną walkę. Jednocześnie blokady wewnętrzne które we Mnie urosły sprawiły, że ciężko Mi było mówić na grupkach dzielenia wśród Swoich współbraci o Swoim cierpieniu, doświadczeniach, trudnych przeżyciach, relacjach z innymi oraz z Bogiem. Czułem się odrzucony, i obawiałem się, że ta rana odrzucenia może się udzielić w trakcie dzieleń.

Podczas rekolekcji ITB zobaczyłem w trakcie uwielbień jak ludzie szczerze, autentycznie i prawdziwie oddają cześć prawdziwemu i jedynemu Panu. Aż czasami nie byłem w stanie powstrzymać się od łez. Głośnym śpiewem mogłem wykrzyczeć Bogu, co leży Mi na sercu.

Przełomowym punktem zwrotnym okazały się być dla Mnie dwa weekendowe spotkania w Wadowicach w ramach rekolekcji 20-tygodniowych. Szczególnie dynamiki. Podczas jednej z dynamik na pierwszym z tych spotkań, będąc w totalnym skupieniu, usłyszałem głos Boga, który powiedział: „Otwórz się przed chłopakami z grupki, Oni potrzebują Twojego dzielenia”. I stało się – Bóg Mnie ośmielił i otworzyłem się bardziej. Uwierzyłem że Jezus jest w stanie przemienić duszę najbardziej zatwardziałego człowieka. Płakałem i spałem w nocy wtedy po tym doświadczeniu, tak Mnie to poruszyło. Moje serce stało się spokojniejsze. Dzięki Jego łasce i uwolnieniu stanąłem przed lustrem po bardzo długim okresie czasu i spojrzałem na siebie w prawdzie, oczyma Jezusa. Nie widziałem tego muru w sobie, który z kolejnymi spotkaniami programu pękał pomału. Nie widziałem tego muru w sobie. Strumienie uświadomiły mi, że drugi człowiek obok potrzebuje szczerej rozmowy, bo czasami jest tak, że nie mamy tego świadomości, rozmowa oczyszcza. Sam jestem osobą która tęskniła za relacjami.

Wiem, że w tej oraz paru innych kwestiach jeszcze dużo pracy przede Mną. Uczestnictwo w tym programie i wspomnienia żyją we Mnie jeszcze, często do Nich wracam z sentymentem, wierząc, że Jezus uleczy dalej Moje rany i będę trwał na drodze do uzdrowienia. Chciałbym też podziękować chłopakom z grupki z ITB: Kamilowi, Łukaszowi, Maksowi, Marcinowi oraz z grupki 20-tygodniowej: Jarkowi, Jarkowi i Michałowi. Przyjęli mnie bardzo otwarcie i życzliwie. Byli i Są dla Mnie ogromnym wsparciem, duchowym także i jestem Im za to do dziś ogromnie wdzięczny. Często Bóg prowadzi w drodze cierpienia, braku zrozumienia, trudnych i wyniszczających relacji. Jednak wierzę, że jest to po ty abym ujrzał swoje słabości i oddał Je Jezusowi. Bóg sprawił, że moje serce zostało oczyszczone. Uważam że prawdziwe dobro zaczęło się dopiero po przejściu programu Strumieni. Dziękuje Bogu za ten piękny i zarazem trudny, ale jakże ważny, potrzebny i owocny czas.

Za to wszystko Chwała Panu.